Dlaczego tempo na początku ultra prawie zawsze wydaje się za wolne

Początek ultra bardzo często oszukuje. Nogi są świeże, tętno niskie, wszystko wydaje się lekkie i pod kontrolą. Patrzysz na tempo i pojawia się myśl, że biegniesz za wolno. Szczególnie kiedy obok inni ruszają mocniej, wyprzedzają i wyglądają, jakby właśnie zaczynali zwykły trening.

Problem polega na tym, że ultra praktycznie nigdy nie zaczyna się na starcie. Prawdziwy bieg zaczyna się dużo później. Czasem po czterech godzinach. Czasem po dziesięciu. Wtedy kończy się świeżość, a zaczyna zarządzanie zmęczeniem.

Na początku bardzo łatwo pomylić dobre samopoczucie z formą. Sam wiele razy miałem sytuację, kiedy pierwsze kilometry wydawały się śmiesznie wolne. Organizm jest wypoczęty, głowa chce lecieć szybciej i pojawia się pokusa, żeby „wykorzystać dobrą dyspozycję”. Problem w tym, że organizm bardzo długo pamięta zbyt mocny początek.

Na krótszych dystansach często jeszcze da się to uratować. W ultra rachunek przychodzi później. I zwykle jest dużo droższy.

Za szybkie tempo na początku bardzo często nie kończy biegu od razu. To właśnie jest najbardziej zdradliwe. Przez długi czas możesz mieć wrażenie, że wszystko jest dobrze. A potem nagle pojawia się ciężkość nóg, problemy z jedzeniem, skurcze albo moment, w którym organizm przestaje normalnie pracować. I wtedy człowiek zaczyna się zastanawiać, co właściwie poszło nie tak.

Bardzo często odpowiedź leży właśnie w pierwszych kilometrach.

W ultra naprawdę trzeba nauczyć się cierpliwości. Szczególnie na początku. Czasem wręcz trzeba pilnować się przed samym sobą. Bo głowa będzie mówiła, że jest za wolno. Że trzeba przyspieszyć. Że szkoda czasu.

A później mijają godziny i nagle okazuje się, że osoby, które na początku wyglądały dużo mocniej, zaczynają przechodzić do marszu albo siedzą na punktach.

Długie biegi bardzo szybko uczą pokory.

Dziś dużo bardziej ufam spokojnemu początkowi niż chwilowej ekscytacji na starcie. Wiem, że ultra nagradza ludzi, którzy potrafią kontrolować tempo i zostawić sobie zapas na później. To nie znaczy oczywiście, że zawsze wszystko wychodzi idealnie. Organizm nie jest maszyną i czasem nawet dobrze rozłożony bieg potrafi się posypać. Ale zbyt szybki początek bardzo rzadko kończy się dobrze na długim dystansie.

Dlatego kiedy dziś mam wrażenie, że biegnę za wolno, zwykle traktuję to jako dobry znak.

Bo w ultra bardzo często właśnie tak powinno być.

Największy problem zaczyna się wtedy, kiedy od początku wydaje Ci się, że biegniesz idealnym tempem.

Koszyk