Dlaczego na ultra wszystko trzeba testować wcześniej

Na krótkim treningu wiele rzeczy potrafi działać dobrze. Problem zaczyna się wtedy, kiedy wysiłek trwa kilka, kilkanaście albo kilkadziesiąt godzin. Wtedy nagle okazuje się, że drobiazgi, na które wcześniej nie zwracałeś uwagi, zaczynają mieć ogromne znaczenie.

W ultra praktycznie wszystko trzeba wcześniej przetestować. Buty, skarpety, jedzenie, plecak, czołówkę, elektrolity, a nawet rzeczy, które wydają się banalne. Bo organizm po wielu godzinach ruchu reaguje zupełnie inaczej niż podczas zwykłego treningu.

Nowe rzeczy bardzo często działają świetnie. Do momentu, aż przestają.

Wiele razy widziałem ludzi, którzy na zawodach mieli sprzęt wyglądający jak z katalogu, ale po kilku godzinach zaczynały się problemy. Nowy plecak obcierał plecy. Żele, które „miały działać”, wykańczały żołądek. Buty po trzydziestu kilometrach nagle robiły się niewygodne. A potem zaczynało się kombinowanie, poprawianie sprzętu, zmiana skarpet albo walka z bólem do samej mety.

Na krótkim treningu wiele błędów jeszcze się ukrywa. Ultra wyciąga je wszystkie.

Sam nauczyłem się tego kilka razy w dość brutalny sposób. Kiedyś wydawało mi się, że jeśli coś jest wygodne przez godzinę albo dwie, to spokojnie nada się na cały dzień ruchu. W praktyce po kilku godzinach potrafiły pojawić się problemy, których wcześniej w ogóle nie było. Delikatne ocieranie zamieniało się w realny ból. Jedzenie, które normalnie było okej, nagle przestawało wchodzić. Nawet drobna rzecz źle ustawiona w plecaku zaczynała irytować przy każdym kroku.

Dlatego dziś praktycznie nie testuję nowych rzeczy na zawodach. Jeśli coś ma ze mną jechać albo biec długo, musi wcześniej przejść trening.

I nie chodzi tylko o sam sprzęt.

Trzeba testować też tempo, jedzenie, ilość płynów czy elektrolitów. Organizm potrafi zachowywać się zupełnie inaczej przy dużym zmęczeniu, wysokim tętnie albo po wielu godzinach bez snu. Czasem coś działa idealnie zimą, a kompletnie nie sprawdza się latem. Czasem problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy dochodzi stres startowy.

Ultra jest bardzo uczciwe pod tym względem. Prędzej czy później pokazuje prawdę.

To właśnie dlatego tak ważne są długie treningi. Nie tylko dla budowania wytrzymałości, ale też po to, żeby sprawdzić cały system. Jak reaguje organizm. Jak zachowuje się sprzęt. Co zaczyna przeszkadzać po kilku godzinach. Lepiej odkryć problem podczas treningu niż pięćdziesiąt kilometrów od mety.

Dokładnie tak samo wygląda tworzenie kremu przeciw otarciom, nad którym pracuję. Na początku wiele rzeczy wydawało się działać dobrze. Problem pojawiał się dopiero wtedy, kiedy przychodził naprawdę ciężki test. Dużo potu, wysoka intensywność, wiele godzin ruchu albo plecak pracujący na plecach przez cały dzień. Wtedy bardzo szybko wychodziło, co faktycznie działa, a co tylko wydaje się dobre.

I właśnie dlatego w ultra nie ufam teorii. Ufanie opisom producenta też zwykle kończy się średnio. Najbardziej ufam rzeczom, które przeszły długi trening i dalej robią robotę wtedy, kiedy zaczyna być ciężko.

Bo na końcu i tak liczy się tylko jedno.

Czy możesz bez problemu iść albo jechać dalej.

Koszyk